YT360.PL — Pierwszy w Polsce marketingowy przewodnik po YouTube

YT360

Fenomen Psa Pająka — Dlaczego internauci kochają pranki?

O tym, że polski youtuber stworzył najpopularniejszy filmik ubiegłego roku, z pewnością wie większość naszych czytelników. Sukces Wardęgi, opisywaliśmy nieco ponad miesiąc temu. Wtedy, Mutant Giant Spider Dog miał na liczniku 114 milionów wyświetleń. Dziś jest to już 129 milionów…

Prank to z angielskiego: psikus lub figiel. Dzięki youtuberom, takim jak Wardęga, czy Remy Gaillard, słowo to, w swojej oryginalnej formie, na stałe weszło do naszych słowników, określając żarty, które jeszcze kilkanaście lat temu określilibyśmy mianem “ukrytej kamery”. Chodzi tu o wkręcanie przypadkowych przechodniów i swojego rodzaju, zabawę, kosztem ich niewiedzy i zaskoczenia, związanych z sytuacją w której się znaleźli. Pranki bywają jednak bardzo brutalne. Prawdopodobnie właśnie dlatego przyjęła się u nas anglojęzyczna nazwa tego typu “akcji”. Niewinne słowo “psikus”, nie do końca oddaje sytuację w której przerażeni ludzie, w panice uciekają przed ociekającymi krwią zombiakami.

Granica żartów, które oglądamy na YouTube, niebezpiecznie się przesuwa, a mimo to, internauci wciąż bardzo chętnie oglądają pranki. Tego typu produkcje, są również, coraz częściej stosowane w marketingu. Wystarczy przytoczyć takie filmy jak Telekinetic Coffee Shop Suprise reklamujące remake kultowego filmu Carrie czy So Real It’s Scarry, za którym stała kampania nowego telewizora LG. W obydwu przypadkach, uczestnicy pranków, musieli przeżyć prawdziwe chwile grozy. Dlaczego bawią nas filmy, których niczego nieświadomi bohaterowie odchodzą od zmysłów? O fenomen pranków, zapytaliśmy Martę Rybicką, szefową ilościowego zespołu badawczego w Grupie IQS:

Powodów fenomenu tego nowego formatu jest wiele. Z punktu widzenia odbiorców przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z zaskoczeniem. Niesztampowa forma przekazu jest nie tylko świeża i nowatorska, ale jest niejako „pod prąd”. Przy tym wszystkim Wardęga jest takim zwyczajnym „Kowalskim”, przez co jest bliski ludziom i łatwo się z nim identyfikować. Dodatkowo, realizowane scenki mają miejsce w przestrzeni publicznej – miejscach powszechnie znanych. Wszystko to sprawia, że zarówno autor, jak i jego filmy mogą wydawać się „swojskie” i takie „ludzkie”, a jednak nieprzewidywalne, zaskakujące, a przez to śmieszne. Dzięki temu filmiki zyskują na popularności i niczym wirus rozprzestrzeniają się w sieci.

Pranksterów, czyli tych, którzy inicjują filmowane scenki, na YouTube naprawdę nie brakuje. Dlaczego więc właśnie Pies Pająk odniósł tak ogromny sukces? O to również zapytaliśmy Martę Rybicką:

Z marketingowego punktu widzenia warte podkreślenia jest, że swoją stylistyką Wardęga wyrobił już sobie dość silną, rozpoznawalną markę. I choć nie jest nowatorski, bo inspiruje się francuskim komikiem Remy Gaillardem, jego żarty wpisują się w aktualnie modne trendy „trollowania”. Poza tym SpiderDog to przecież świetnie wyreżyserowany film. Mimo tego, że stworzony ze zbitek scenek, jest to dobrze przygotowana, przemyślana inscenizacja filmowa. Mamy tu więc do czynienia z konsekwentnym budowaniem świadomości marki, która pozwala jej autorowi na generowanie zysków i to – wg różnych szacunków – całkiem „przyzwoitych”.